PUDER MYJĄCY CELLABIC – TEST

PUDER MYJĄCY CELLABIC – TEST

Czy wiecie, czym różnią się kosmetyki, które można znaleźć na półce w drogerii, od kosmeceutyków? Te ostatnie to, jak wynika z definicji: środki kosmetyczne o działaniu leczniczym. Są dostosowane zarówno do pielęgnacji skóry zdrowej, jak i tej, która ma konkretne problemy: cery alergicznej, naczyniowej, z trądzikiem, trądzikiem różowatym, łuszczycą albo łojotokowym zapaleniem skóry. Składniki aktywne mają potwierdzoną efektywność działania w określonym zakresie stężeń, a substancje pochodzenia naturalnego pozbawione są balastu substancji nieaktywnych lub łatwo psujących się związków. Co oznacza, ni mniej, ni więcej, że nie znajdziemy w składzie całej litanii składników, które owszem, wedle powszechnej opinii działają na naszą skórę zbawiennie, ale jest ich tyle, co kot napłakał. A żeby być skuteczne, muszą być zastosowane w stężeniu i ilości, które naukowcy dokładnie określili.

Tego wszystkiego dowiedziałam się, kiedy dostałam do testowania puder myjący młodej polskiej marki Cellabic, która oferuje głównie preparaty do pielęgnacji profesjonalne i do zastosowania w gabinetach medycyny estetycznej. Puder możemy akurat kupić, bo należy do kosmetyków zalecanych w codziennej, domowej pielęgnacji. Przyznam się, że pudru do mycia twarzy jeszcze nie używałam i byłam bardzo ciekawa, jak się go używa i jak moja skóra zareaguje na tę kosmetyczną nowinkę.

SKŁAD

Puder ma bardzo eleganckie, minimalistyczne opakowanie, w rodzaju tych aptecznych. Jak wynika z opisu:
„Nawilżający puder myjący Purinea to innowacyjne połączenie ultrałagodnej substancji myjącej, substancji nawilżających i zmiękczających skórę oraz wpływających na odczucia sensoryczne, co pozwoliło uzyskać produkt o niezwykłych właściwościach. Po zastosowaniu nawilżającego pudru do mycia twarzy skóra jest doskonale oczyszczona, jedwabiście gładka i nawilżona”.
W zamierzeniu stworzono go z myślą o wrażliwej i skłonnej do podrażnień cerze, a moja jest normalna, ale staram się wybierać dla niej właśnie takie łagodne kosmetyki, o solidnie udokumentowanym składzie.
Na opakowaniu znajdziemy informację, że preparat jest przebadany dermatologicznie. Znajdziemy w nim: „Łagodną substancję myjącą, alkohole cukrowe i skrobię”. A dokładniej to już sama sprawdziłam i Wam zreferuję:)

Sodium Stearyl glutamate – sprawdziłam, to składnik pochodzenia naturalnego, otrzymywany z oleju kokosowego i kwasu glutaminowego. Wpływa na konsystencję kosmetyku. Bezpieczny dla skóry, nawet tej alergicznej.
Partially Pregelatinized Starch – czyli poczciwa skrobia kukurydziana.
Mannitol – naturalny alkohol cukrowy, o działaniu bakteriobójczym i nawilżającym, zmniejsza stany zapalne skóry.
Glucose – cukier prosty, który nawilża, wiąże wodę i uspokaja skórę.
Talc – wypełniacz stosowany w kosmetykach; minerał, kiedyś podejrzany ze względu na zanieczyszczenia w glebie, dzisiaj dba się o jego czystość bardzo skrupulatnie, jest przecież używany jako wypełniacz również w tabletkach.
Lauroyl Lysine – puder pochodzący z aminokwasu lizyny oraz naturalnego kokosowego kwasu tłuszczowego (laurynowego). Sprawia, że puder jest jedwabisty.

EFEKTY

Pewnie jesteście ciekawe, jakie były efekty testowania? Otóż stosuję puder codziennie, rano i wieczorem. Nanoszę go na zwilżoną skórę twarzy, szyi i dekoltu. Delikatnie wmasowuję i pozostawiam na twarzy na około 5 minut. To ostatnie nie jest konieczne, ale Cellabic zachęca do wypróbowania tej metody. Puder działa wtedy jak dodatkowa maseczka nawilżająca – efekty są super! Potem oczywiście spłukuję. Skóra jest oczyszczona, nie wysusza się, mam wrażenie, że po myciu jest bardzo gładka i świetnie nawilżona.

Kosmetyk jest wydajny i mam go jeszcze sporo, ale z pewnością chętnie sięgnę po następne opakowanie:) Bo jedyne, co można kosmetykowi zarzucić, to fakt, że nie jest zbyt duże… Chętnie sięgnę po inne kosmetyki marki Cellabic a ich działanie opiszę na blogu.